Mateusz Jabłonowski

Konsultacje z zakresu: employer brandingu, komunikacji wewnętrznej, diversity & inclusion oraz HR & kultury organizacyjnej.

Odwiedź mnie na:

Lista klientów to nie tylko lista nazw. To historia zaufania

Jakiś czas temu, przy okazji jednego z przetargów, klient poprosił mnie o przygotowanie listy firm, z którymi do tej pory współpracowałem. Z pozoru prosta rzecz. Kilka nazw, porządek w dokumencie, gotowe.

A jednak to zadanie zatrzymało mnie na dłużej.

Uświadomiłem sobie wtedy, że właściwie nigdzie nie mam jednego miejsca, w którym pokazywałbym marki, z którymi pracowałem. Nie na stronie, nie w bio, nie w mediach społecznościowych. Trochę mnie to zdziwiło, bo przecież w mojej branży to dość naturalne. Pokazywanie doświadczenia, projektów i klientów jest czymś zupełnie normalnym. Nie tylko z perspektywy sprzedażowej, ale też po prostu porządkującym własną historię zawodową.

Kiedy zacząłem spisywać te firmy, szybko okazało się, że za każdą z tych nazw stoi coś znacznie większego niż pojedynczy punkt na liście.

Za jedną marką kryje się warsztat, podczas którego wspólnie układaliśmy EVP. Za inną – strategia employer brandingowa, godziny rozmów, burz mózgów i szukania języka, który naprawdę pasuje do organizacji. Jeszcze gdzie indziej – szkolenie, prezentacja konferencyjna, proces doradczy, konsultacje, poprawianie komunikacji, porządkowanie pomysłów albo wspólne zastanawianie się, jak zrobić coś mądrzej, prościej i skuteczniej.

I chyba właśnie to uderzyło mnie najmocniej.

Bo kiedy zebrałem te wszystkie nazwy w jednym miejscu, nie zobaczyłem „listy klientów”. Zobaczyłem kawałek swojej drogi. Zobaczyłem, ile rzeczy naprawdę wydarzyło się przez ostatnie lata. Ile było spotkań, projektów, zwrotów akcji, wspólnego myślenia, uczenia się i rozwijania rozwiązań, które później zaczynały żyć w organizacjach własnym życiem.

Pojawiła się we mnie bardzo prosta emocja – wdzięczność.

Nie dlatego, że taka lista dobrze wygląda. Nie dlatego, że można ją wrzucić do prezentacji albo wykorzystać jako argument w rozmowie z kolejnym klientem. Tylko dlatego, że za każdą z tych współprac stoi czyjeś zaufanie. A to wcale nie jest oczywiste.

Ktoś zaprasza Cię do swojego świata. Do swojej organizacji, zespołu, wyzwań, czasem też chaosu. Opowiada o problemach, których nie widać z zewnątrz. Dzieli się planami, napięciami, ambicjami, ograniczeniami. Czasem wpuszcza Cię w moment zmiany, czasem w trudny etap, a czasem w taki moment, kiedy wszystko trzeba od nowa nazwać i poukładać.

To duża rzecz.

Dlatego patrzę na taką listę nie jak na trofeum, ale raczej jak na zapis relacji i doświadczeń. Na dowód tego, że przez ostatnie lata wydarzyło się naprawdę sporo dobrych rzeczy. I że miałem szczęście pracować z ludźmi i markami, które chciały zapraszać mnie do ważnych procesów.

Bardzo to doceniam.

Doceniam każdą rozmowę, każdą wspólną koncepcję, każdy warsztat, każde „sprawdźmy to”, „przemyślmy to jeszcze”, „zróbmy to po swojemu”. Doceniam otwartość, partnerskie podejście i gotowość do wspólnego szukania najlepszych rozwiązań. Bo właśnie z takich momentów składa się ta praca – nie z samych nazw, ale z tego, co realnie dzieje się pomiędzy nimi.

Może właśnie dlatego tak długo zastanawiałem się, czy w ogóle publikować tę listę.

Nie chciałem, żeby była odebrana jako zwykłe chwalenie się. Bardziej zależało mi na czymś innym: na zatrzymaniu się i zauważeniu, ile dobra już się wydarzyło. Jak wiele projektów udało się zrobić. I ilu osobom oraz markom mogę dziś po prostu powiedzieć: dziękuję za zaufanie.

Bo serio – to dla mnie dużo znaczy.

Dziękuję! 

 

Powiązane wpisy